Translate

niedziela, 3 lutego 2013

Dzien 2. - Barcelona to nie tylko Gaudi, to przede wszystkim delfiny :)




W poniedzialek wstalysmy z samego rana, czyli tuz przed godzina 9 :) Biorąc pod uwagę jak pozno poszlysmy spac dzień wcześniej, usprawiedliwiam nas. Zresztą wakacje to wakacje, czyli odpoczynek. Barcelonę poznawalysmy z autobusu Barcelona Bus Turistic 


Serwis ten polecam wszystkim, którzy nie maja zbyt wiele czasu na zwiedzanie. Z autobusów turystycznych korzystaliśmy juz wcześniej w czasie naszej wycieczki do Dubaju, jak i w Londynie. Na przejazdzke po Londynie tym środkiem lokomocji zabrał mnie mój maz :) wówczas nowo poznany kolega. Londynu wtedy wcale jeszcze nie znalam :) Ale to temat na inny wpis :P


Autobus zatrzymuje się przy wszystkich atrakcjach, mozna do niego wsiadać i wysiadać tyle razy ile się tylko chce. Autobusy jezdza bardzo często co 5-25 min, w zaleznosci od sezonu. Przy wybranej atrakcji mozna wiec spedzic tyle czasu, ile nam się podoba. Przy zakupie biletu dostajemy mapę, przewodnik, słuchawki (w trakcie jazdy możemy sluchac informacji na temat tego co wlasnie mijamy - w 10 językach do wyboru) i ksiazeczke z kuponami zniżkowymi (do sklepów, restauracji i atrakcji).
W Barcelonie sa trzy trasy, czerwona i niebieska dzialaja caly rok, 
zielona - nadmorska od 30-go marca do 4-go listopada. 
Autobusy sa przystosowane dla osób na wózkach inwalidzkich,
 a co za tym idzie także dla matek z dziećmi :)

Spacerkiem przeszlysmy się do Placa de Catalunya.
 

Jest to centrum Barcelony, jedno z najwazniejszych miejsc, łączą się tutaj największe i najczęściej uczęszczane dzielnice miasta (Barri Gotic, Raval, Ciutat Vella i Eixample - gdzie mieszkalismy), a także krzyżują liczne nitki metra, autobusów i pozostałych środków komunikacji miejskiej. To tutaj zaczyna się słynna Rambla. Łączna powierzchnia placu wynosi 50 000 metrów kwadratowych co sprawia, ze jest on  drugim co do wielkości placem w Barcelonie, po Placa Espanya.
Na placu wsiadlysmy do naszego autobusu i ruszylysmy w drogę czerwonym (na początek) szlakiem.
Glownym celem na pierwszy dzień zwiedzania bylo oczywiście Zoo :) Jeśli mysleliscie, ze do Barcelony jedzie się podziwiać dziela, które stworzył Gaudi, jesteście w bledzie! Do Barcelony jedzie się ogladac delfiny! :) To byl glowny cel naszej wyprawy. Kolejne przystanki po Placa de Catalunya, czyli Casa Batllo, La Pedrera, Francesc Macia-Diagonal, Estacio de Sants, Creu Coberta, Placa d'Espanya ogladalysmy z autobusu. Do niektórych jak Casa Batllo i La Pedera wrocilysmy potem. Byly przeciez kolo naszego hotelu. Ze zwiedzania innych zrezygnowalysmy.
Pierwszym przystankiem, gdzie postanowilysmy wyskoczyc i rozprostowac kosci byl CaixaForum. Znajduje się tu Park Montjuic, sa to prawdziwe zielone płuca Barcelony. Jest to wyjątkowy teren kultury, sportu, rekreacji i wypoczynku. Znajdują się tam liczne teatry, muzea, instalacje sportowe, pawilony świąteczne, fontanny i ogrody. 
 






 
Palau Nacional zostal zbudowany w 1929 roku. Znajduje się w nim MNAC- Muzeum Narodowe Sztuki Katalonii, w którym zobaczyć można wspaniałą kolekcję sztuki romańskiej i gotyckiej, a także Salon Oval (Salon Owalny), w który to jest miejscem targów i uroczystych obchodów. 




Po krotkiej przerwie ruszylysmy w dalsza drogę.
 














 
Az dotarlysmy do celu!!! Czyli do zoo :)
Lekko zmeczona Zara natychmiast odzyskala energie.
 
 
Mieści się ono przy Parc de la Ciutadella i zajmuje 13 hektarow, zostalo otwarte w 1892 roku. W ogrodzie jest ponad 7500 zwierzat, reprezentujacych ponad 400 gatunków. Na terenie ZOO znajduje się szereg restauracji, barów, kiosków z napojami i fast foodów. Niestety w czasie naszej wizyty wiekszosc z nich byla zamknieta :/ A jedzenie w tych otwartch niesmaczne i drogie. Lepiej wiec zabrac cos na zab ze soba. Brak dobrego jedzenia w 100% zrekompensowalo nam towarzystwo pawi, które spacerowaly na wyciagniecie reki pomiedzy stolikami. I doslownie jadly nam z rak :)












Zarusi z hot doga najbardziej smakowala ... bulka :/
Bala się, ze ptaki ja jej zabiora. Kielbaske byla gotowa oddac bez zastanowienia :)


Barcelońskie ZOO pracuje nad zapewnieniem ochrony zagrożonym gatunkom zwierząt. Posiada centrum edukacji i badań naukowych, dostępne dla zwiedzających. Wsrod zagrozonych gatunków, które można zobaczyć w ogrodzie zoologicznym, sa biały nosorożec i wilk iberyjski. Barcelońskie ZOO jest odpowiedzialne za koordynacje rozmnażania się wilka iberyjskiego w Europie.
Przed nami wilk niestety się schowal :/




 Ogród zoologiczny jest także centrum hodowlanym wielu zagrożonych gatunków ptaków lokalnych, charakterystycznych dla tej części Hiszpanii. Pózniej ptaki są wypuszczane do Parków Narodowych
 i rezerwatów przyrody w Katalonii i całej Hiszpanii.













Wsrod ptactwa zdecydowanie kroluja jednak pawie. Sa wszedzie.
Chodza swobodnie po calym ogrodzie.





Zara nie chciala się jednak zaprzyjaznic :) W obawie o bezpieczenstwo swojej bulki, krzyczala "Sio!!! Nie podchodz! To moje jedzonko!!!" :)






 Wśród mieszkancow zoo możemy zobaczyć niedźwiedzie, lwy, słonie, nosorożce, wielbłądy, tygrysy sumatrzańskie, małpy, między innymi orangutany z Borneo, goryle, szympansy, makaki. 
 








 Prawdziwym symbolem barcelońskiego ZOO jest goryl – albinos, który był prawdziwą atrakcją miejsca do 2003 roku, kiedy to zmarł. Goryl Snowflake (hiszp. Copito de Nieve) został znaleziony w dżungliGwinei Równikowej, a był prawdziwym ewenementem i obiektem wielu badań głównie za sprawą swojego niesłychanie długiego życia.


A przy okazji czy ogladal ktos film o nim? :) My jeszcze nie, ale zamierzamy.

 




































 
 
Warto zobaczyć część ZOO, poświęconą gadom. Terrarium barcelońskiego ogrodu zoologicznego, należy do jednego z największych w Europie. Można zobaczyć krokodyle, aligatory i warany z Indonezji. Anakondy, pytony i żmije, żyją w fantastycznych terrariach podobnych do ich środowiska naturalnego. W terrarium są także żółwie i legwany.
Szczegolne wrazenie zrobil na nas waran z Komodo.
 





 Ten najwiekszy na naszej planecie jaszczur moze osiagac dlugosc ponad 3 metrow i wage ponad 150kg! Potrafi biec z predkoscia 20 km/h. Jego slina to smiertelna substancja zawierajaca okolo ok. 50 różnych szczepów bakterii. Fascynujace zwierze!
 Zainteresowanych odsylam do Cioci Wikipedii.
 W Polsce te niezwykle stworzenia mozna ogladac tylko w Starym Zoo w Poznaniu. Tak bylo przynajmniej do konca 2012 roku. W Poznaniu te niesamowite jaszczury pojawily się w 2005 roku.



Zara ze smokiem się zaprzyjaznila. Gdy pod koniec wizyty wybieralysmy pamiatki w sklepie, Zara nie mogla się zdecydowac, czy do domu pojedzie z nami jaszczur czy delfin.
Ostatecznie zwyciezyl jednak delfin.
 

Delfinarium bylo glownym celem naszej wizyty i nie zawiodlysmy się.
Bylo cudownie. Delfiny to niesamowite zwierzeta.
 Zawsze mi się podobaly - teraz zakochalam się!!!
























































Bylysmy pierwsze w kolejce i siedzialysmy przy samej "scenie". Przedstawienie zapieralo dech w piersiach. Zarusi bardzo się podobalo do chwili, az delfiny ochlapaly nas :D
Krzyczala tak glosno, ze wszyscy (lacznie z delfinami) patrzyli na nas :P
Po chwili naszczescie im wybaczyla.
 
 
Jedynym minusem calego widowiska byl brak komentarza w języku angielskim. Po hiszpańsku niestety nic nie rozumie :(


 Foczki tez nam się podobaly.






 Na terenie Zoo sa tez place zabaw. Robiłam jednak wszystko, aby Zara ich nie dostrzegła :P
Zwyczajnie szkoda mi bylo na nie czasu.





Zoo bardzo mi się podobalo. Głownie za sprawa delfinów i warana z Komodo.
Nie bylo w nim zbyt wielu zwiedzających, dzięki czemu panował spokój i z latwoscia mozna bylo podziwiać jego mieszkancow. W sezonie na pewno duzo więcej w nim zycia.

Gdy opuscilismy ogród zoologiczny Zara po dniu pełnym wrazen szybko usnela.
Korzystając z tego, ze słodko spala wybrałam się jeszcze na stacje sprawdzić jakie mamy polaczenie kolejowe do Reus. Okazało się rewelacyjne. Pociągi odjezdzaja co godzinkę. 
Ze spiaca w wozku Zara przespacerowalam się jeszcze po sklepach - taka wyrodna matka ze mnie :P

Kolo hotelu moje szczescie się przebudziło. 
Zrobilysmy sobie jeszcze na koniec dnia fotkę przy La Pedrera.



I poszlysmy spac :)
To byl bardzo udany dzień!




6 komentarzy:

  1. w takim towarzystwie jeść...no moja to od razu by sprzedała im bułke kiełbaskę sobie zostawiając heh :)
    ale cudne to zoo ale z tego co wiem to ten waran był cały czas......chyba nic sie z nim nie stało zresztą mamy w planach wpaść tam do zoo niedługo to zresztą sama się przekonam jak sie nasze dwa warany mają poznanskie :)
    te delfiny są cudne jejka nawet jakbym nie zrozumiala nic chętnie bym, je oglądneła cudny miałyście pokaz dziewczyny :)
    widzę ze Ty tak jak ja starasz sie zeby Zara placów nie dostrzegała no mi też właśnie szkoda czasu...mało czasu mamy na zwiedzanie a place u nas pod domem są więc lepiej pozwiedzać ja też tak myślę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna relacja..pisz jak najczęściej a te zdjęcia aż rzeczywiście szkoda czasu na plac zabaw. Dzięki za relację:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam po odbiór wyróżnienia jak macie ochotę i czas na miła i szybką zabawę:)
    http://losowekartki.blogspot.com/2013/02/versatile-bloger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Cuudowne zdjęcia ;) Zazdorszcze ja zwiedzałam ostatnio Rzym i też był piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wspaniale zobaczyć miejsca w którychś się kiedyś było!
    przez ciebie sięgnęłam do zdjęć sprzed lat...
    chcę tam kiedyś jeszcze pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My się wybieramy do Barcelony w kwietniu (z rocznym maluszkiem). Może masz jakieś wskazówki np gdzie przewijać szkraba albo spotkałaś jakieś baby-friendly knajpy?

    OdpowiedzUsuń

Dziekujemy za odwiedziny! Pozostaw po sobie slad, bedzie nam bardzo milo :) Odwiedzimy takze i Ciebie.

UA-44437388-1