Translate

czwartek, 12 września 2013

Jeziora Plitwickie w Chorwacji - wycieczka z dzieckiem do rajskiego ogrodu.


Jeziora Plitwickie to prawdziwa bajkowa kraina. Raj na Ziemi! Turkusowa, krystalicznie czysta woda, soczysta zieleń otaczającej nas przyrody i drewniane kladki, tuz nad woda.
                 To miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć w czasie pobytu w Chorwacji.                                                                                      

 Spacerując po Parku Narodowym Plitwickie Jeziora nie ma się watpliwosci, dlaczego to miejsce od 1979 roku znajduje się na Liscie Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. To po prostu cudowna, bajkowa kraina.  Prawdziwy cud przyrody. Wybralysmy się tam z moja 3-letnia Zara na jednodniowa wycieczkę i cudownie się bawilysmy. 
   

 Jeziora Plitwickie znajdują się okolo 125 km od naszego Zadaru. Ponieważ nie jesteśmy niestety motoryzowane udalysmy się tam autobusem. W sezonie jest bardzo dobre polaczenie z parkiem. Autobusy z Zadaru odjezdzaja o 8:30 i 9:00 rano, powrót jest o godzinie 17:00 co daje nam 6 godzin na spacer po parku. W autokarze mialysmy świetna miejscówkę.  Widoki za oknem zdecydowanie uprzyjemnialy nam drogę. 


Zarze buzka się nie zamykała. "Mamusiu jak nazywa się ten samochód? Co jest za tymi górami? Czy w tych górach, zyja tygrysy? Dlaczego nie?" Padały nawet pytania jak powstają jeziora i skad się bierze mgla.    

 
 
 

 W końcu po 2 godzinach drogi dotarlysmy na miejsce. Wysiadlysmy przy wejściu nr 1, autokar jechał następnie do wejścia nr 2. Jednodniowy wstęp do parku dla dorosłych to 110 kun, dla studentów 80 kun, dla mlodziezy  w wieku 7-18 lat 55 kun. Dzieci do 7 roku życia wchodzą za darmo. Po parku nie tylko mozna spacerować, czeka tam tez na nas pociąg (na kolach) i stateczki.         

 

 Kupilysmy bilet, z wydrukowana mapa i ruszylysmy na spotkanie przygodzie. Biletów nalezy pilnować, sa sprawdzane przy wejściu na statek. Przy wejściu do parku jest informacja i tablica z trasami A, B, C, K, G2. Dla wchodzących wejściem nr 2 sa inne trasy.  


        
 Z Zarka zdecydowalysmy się na nasza własna trasę. Dostosowana do mozliwosci trzylatki.

   
Weszliśmy do parku wejściem nr 1 i rozpoczelysmy wedrówke szlakiem C. Juz na początku naszym oczom ukazał się wodospad Veliki Slap, o wysokości 78 m. Jest to nie tylko największy wodospad Jezior Plitwickich, ale największy wodospad w calej Chorwacji. Ze zboczy kanionu wygladal przepięknie! 

 
 
 
Wybierając się do parku z małym dzieckiem trzeba miec przez cały czas oczy do okola głowy. Strome sciezki i kladki na wodzie zazwyczaj nie maja poręczy, ani barierek. Daje to poczucie cudownej bliskości z natura, ale stwarza tez zagrożenie gdy spaceruje się z małym dzieckiem. Przez wiekszosc czasu trzymałam wiec Zarę za raczke, co niestety odbiło się na jakości zdjec.   

 


 
 
 


 Jestem typem "matki wózkowej", uwielbiam nasza spacerowke i w zasadzie to czesciej zabieram ja dla własnej wygody (wożenie toreb) niz dla Zary, która lubi chodzic i 10km spacer to dla niej nic wielkiego. Zabieranie wózka do Parku Jeziora Plitwickie zdecydowanie jednak odradzam. Kilometry kładek i tysiące schodów po drodze, nie sprzyjają wędrowce z wózkiem. Widziałam kilka rodzin z wózkami, wiec się da jak się człowiek uprze, ja sobie jednak tego nie wyobrażam. My tym razem zabralysmy nasze nosidełko turystyczne -  Littlelife Cross Country. 




Mozna w nim nosic dziecko od 6 mc do 3 lat (20kg) jest lekkie, wygodne dla dziecka i dla opiekuna i bardzo praktyczne. Sprawdziło się rewelacyjnie. Zara co prawda wiekszosc trasy przeszła na własnych nózkach, ale gdy byla zmęczona nie musialysmy się zatrzymywać, "maszerowała" na plecach mamy. Co muszę przyznać wzbudzało bardzo pozytywna reakcje otoczenia. Mimo, ze nic wielkiego nie robiłam (z nosidełkiem idzie się wygodnie i prawie nie odczuwa ciezaru dziecka) czulam się chwilami jak bohaterka, sluchajac miłych komentarzy i slow uznania ludzi, którzy nas mijali. Zdecydowanie dodawało mi to energii. Najbardziej do marszu mobilizowała mnie Zara, która za każdym razem gdy siedziała mi na plecach spiewala glosno "Kocham moja mamę!" Wszyscy mijający nas ludzie uśmiechali się. Pewna rodzinka z Polski, smiala się, ze wcale się Zaruni nie dziwi - pokochała by każdego, kto by wzial ich na barana.
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
Widoki zapierały dech w piersiach. Nawet Zara mowila "Mamusiu jak tutaj jest pieknie!".  

 
 
 

 
 
 
     
Na terenie Parku Narodowego Jeziora Plitwickie jest 16 jezior krasowych, ulozonych kaskadowo, 11 gornych i 5 dolnych. Sa tez niezliczone strumienie i potoki. Obszar parku narodowego to 300 km 2, z czego 230 km2 pokrywaja geste lasy. Jeziora to w rzeczywistosci niewiele ponad 2km. Lasy skladaja się glównie z bukow, jodel i swierkow, ale unikatowy mikroklimat sprawia, ze rosna tu takze bardziej niezwykle gatunki jak grab, bialy klon wloski i jawor. 
Jeszcze wieksze wrażenie robi bogactwo fauny. Najwieksza atrakcja sa niedzwiedzie brunatne, maja one tutaj dobre warunki do życia. Wyzbyly się instynktownej obawy przed ludzmi i staly smielsze. My ich jednak nie spotkalysmy. Dzieki Bogu, bo bym chyba dostala zawalu.  W parku zyja tez wilki, lisy, sarny i dziki, w jaskinich mieszkaja nietoperze. My widzialysmy tylko wiewiorki, kaczki, ogolnie ptaki, ryby i owady.    
  

 
     W końcu dotarlysmy pod wodospad Veliki Slap.
Robi wrażenie.    

  
 
 


 Nastepnie wzdluz jezior poszlysmy do punktu P3 - portu nad jeziorem Kozjak.  Zarze bardzo podobaly się drogowskazy na szlaku. Wyszukiwala je i dumnie wskazywala drogę na statek. 

  
 
 
 
 
 
 
 
 

Po drodze mijalysmy jaskinie. 


Do jednej prawie weszlysmy, ale panujaca w niej ciemnosc sprawila, ze Zara nie chciala dalej isc.
Dodatkowym powodem aby nie isc dalej byly bardzo sliskie schody i tenisówki, które mama  bezmyslnie miala na nogach. Ta jaskinia to 80-cio metrowa Supljara, druga co do wielkosci jaskinia Jezior Plitwickich.



 
 
 
 
 

                                           Panorama parku widziana z okolic jaskini byla sliczna.






 
  Przechodzac kolo wodospadow, woda delikatnie nas chodzila. Wygladalo to jak by padal na nas wiosenny deszczyk. Po kilkugodzinnym spacerze, bylo to bardzo przyjemne.

 
 
 
 
 
Krystalicznie czysta woda, lawice ryb, które sie nas wcale nie boja, to wszystko sprawia, ze chcemy wskoczyc do wody. Ale NIE WOLNO. Nie wolno tez zrywac, karmic, lowic.

Przykre jest to, ze wielu doroslych tego nie rozumie. To prawda, ze przjrzysta, turkusowa woda i mozliwosc plywania razem z rybami jest bardzo zachecajaca, ale skoro nie wolno, to NIE WOLNO.
Zara chciala wejsc do wody, wytlumaczylam jej jednak, ze w tym parku plywac nie wolno.
Opowiedzialam historyjke, jak to czysta woda, która jest domem dla ryb staje sie coraz brudniejsza, bo ludzie mimo zakazu wchodza do niej. Z czasem jest juz tak brudna, ze ryby nie moga tutaj dluzej mieszkac i gina. Park robi sie coraz brzydszy i nikt nie chce juz tutaj przyjezdzac.
Zara sluchala z zainteresowaniem.



Kilka godzin później, gdy jadlysmy lunch nad jeziorem Kozjak, Zara zauwazyla mezczyzne, który spacerował po brzegu jeziora. Natychmiast zapytała.
"Mamo! Dlaczego ten pan chodzi po wodzie? Przeciez tlumaczylas mi, ze nie wolno!
 Nakrzycz na niego!"

Powiedzilam wiec mojemu malemu obrońcy przyrody, ze ten pan jest niegrzeczny, bardzo nie madry i powinien sie wstydzić swojego zachowania. Gdyby wszyscy zachowywali sie tak bezmyślnie i samolubnie jak on, takich pięknych miejsc by nie bylo. Powiedziałam, takze, ze nie bede na niego krzyczeć, bo on jest juz dorosły i powinien sam wiedzieć jak nalezy postepowac. Wyraziłam jednocześnie nadzieje, ze ktos z pracowników parku zwróci mu uwagę, a moze nawet da kare (mandat) za jego zle zachowanie. Od pana dzielił nas dystans nie całych 2 metrów. Po kilku minutach pan wyszedł z wody i dosiadł sie do rodzinki, która siedziała na górce za nami i opalała sie.
Gdy podszedł, zaczeli rozmawiać... po polsku.
Ponieważ mam dosyć donośny glos, jestem pewna, ze slyszal cala moja rozmowę z Zara. Tylko czy cos z niej zrozumiał? Czy wyciagnal jakieś wnioski?




Nad największym z jezior plitwickich - Jeziorem Kozjak znajduje sie punkt P3 - port.
Port jest polozony nad duza polana w lesie. Sa tutaj sklepiki, restauracje, bufety, toalety.
Nie omieszkalysmy odwiedzić sklepu z pamiątkami i zrobić małych zakupów.
Magnes na lodówkę, pocztówki, puzzle z panorama Jezior Plitwickich i ksiazka o Chorwacji dla dzieci, to nasze zdobycze. Po zakupach udalysmy sie na statek. Elektryczne, przez co bardzo ciche statki odplywaja co pól godziny. Trzeba poczekać w kolejce okolo 20 minut. W otoczeniu tak pięknego krajobrazu nie stanowi to jednak problemu. Ja trzymałam kolejkę, a Zara zaczepiła kaczki.


 


 

Z punktu  P3 statek zabrał nas do punktu (portu)  P1, po drugiej stronie jeziora. Po 20 minutach, znów bylysmy na suchym ladzie. Chociaż w sumie to nie takim suchym :)


 
 

Kolejna duza polana, kaczki, ryby, wodospady w oddali. Zrobilysmy sobie tutaj przerwę na lunch,
pobawilysmy w berka, pozaczepialysmy ryby.













Pracownik parku doradził nam aby przeplynac do punktu P2, a następnie obejsc Jezioro Gradinsko.
Powiedział, ze powinno nam to zajac okolo godziny. Mialysmy jeszcze 3 godziny do odjazdu autokaru. Tak tez zrobilysmy.



 Statek plynal zaledwie kilka minut.

Krajobraz nad jeziorem Gradinsko byl bardziej dziki, mniej tam bylo kładek i mostów,
 a więcej leśnych sciezek.


 
  Jezioro obeszlysmy w godzinę. Wrocilysmy na statek i przeplynelysmy na druga stronę jeziora. Nastepnie lasem poszlysmy do wejścia nr 2 I tam poczekalysmy na autobus do domu.     
    
 
   

Jeziora Plitwickie to przepiękne miejsce. Od naszej wizyty minal juz prawie tydzień a Zara caly czas opowiada o wyprawie. Mam nadzieje, ze uda nam sie raz jeszcze odwiedzić park tym razem w pazdzierniku. Jestem pewna ze w jesiennych barwach wyglada równie pieknie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Trochę statystyki
  • Powierzchnia parku - 29,5 tys. ha;
  • Najwyższy punkt to Seliški Vrh 1279 m n.p.m, najniższy Koranski Most 367 m n.p.m.;
  • Łączna długość jezior - 8 km, ich łączna powierzchnia 200 ha;
  • Jezioro Kozjak - głębokość 47 m, długość 2,3 km, powierzchnia 80 ha;
  • Park odwiedza co roku ok. 1 miliona turystów;
  • Najdłuższe jaskinie to Supljara (80 m) i Golubinjaca (160 m).





Ciekawostki
  • Według legendy o powstaniu jezior pewnego razu tereny te nawiedziła susza tak wielka, że powysychały wszystkie rzeki i strumienie. Zrozpaczeni ludzie modlili się i błagali niebiosa o pomoc. Wysłuchała ich Czarna Królowa, która nagle pojawiła się na ziemi z całym orszakiem i za pomocą czarów sprowadziła deszcz. Padał on tak długo aż powstały Jeziora Plitwickie.

  • Jezioro Kozjak to po polsku Kozie Jezioro. Według podania nazwa wzięła się stąd, że podczas zimy utonęło w nim 30 kóz uciekających przed stadem wilków po zbyt kruchym lodzie.

  • Piltwicka Krwawa Niedziela - to właśnie na terenie parku rozpoczęła się wojna serbsko-chorwacka. Jej podłożem był konflikt o Krajinę. W Wielkanoc 31 marca 1991 roku na terenie parku doszło do starcia policjantów serbskich i chorwackich w wyniku którego zginęły dwie osoby (Serb i Chorwat). W wyniku wojny zniszczona została prawie cała infrastruktura parku, przyroda szczęśliwie ocalała.

  • Pojęcie kras pochodzi od nazwy płaskowyżu Kras, znajdującego się w Słowenii i we Włoszech (mała część), na którym występują rozwinięte formy krasu powierzchniowego i podziemnego.



 
            Jeziora Plitwickie to prawdopodobnie jedno z najpiekniejszych miejsc w Europie.
                                      Calkowicie zgadzam sie z tym stwierdzeniem!
 
 
Strona internetowa parku
 
 
 
 
 

8 komentarzy:

  1. A do nas wróciły wspomnienia - piękna wycieczka! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zobaczyć miejsca, gdzie było się nie tak dawno:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne miejsce :) Byłam tam 5 lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite miejsce. Byłem tam z żoną oraz synkiem i bardzo nam się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, wybieramy się z 4 letnim synkiem do Chorwacji. Czy możesz nam podpowiedzieć gdzie lepiej go zabrać: do Parku Krka czy Jeziora Plitwickie?
    Niestety dwóch miejsc nie damy rady zwiedzić podczas tego pobytu. Gdzie Twojej córce bardziej się podobało i było więcej atrakcji dla takiego malucha?? Z góry dziękuję za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zalezy co Wasz synek lubi robic. W Krka mozna plywac, w Plitwickich nie. Zarze podobalo sie w obu miejscach, ale prawda jest taka, ze jej w zasadzie wszedzie sie podoba :P Plitwickie sa duzo wieksze, wiec jest tam duuuzo wiecej chodzenia niz w Krka. Widoki jednak zapieraja dech w piersiach. Mozna tez korzystac z transportu na terenie parku, w tym promów (wliczone w cene biletów). Gdybym mogla wybrac jednomiejsce na ponowne odwiedziny wybralabym JP. Tamjest naprawde przepieknie!!!!! Zycze Wam cudownych wakacji!!! Podziel sie linkiem z relacji popowrocie :)

      Usuń

Dziekujemy za odwiedziny! Pozostaw po sobie slad, bedzie nam bardzo milo :) Odwiedzimy takze i Ciebie.

UA-44437388-1