Translate

wtorek, 30 sierpnia 2016

Wakacje w (naszej) edukacji domowej.

Wakacje zarówno w Polsce jak i w Anglii (gdzie mieszkamy) powoli dobiegają już końca. Jeszcze tylko tydzień i "szkolne dzieci" wrócą do szkolnych ławek. 

Zastanawiam się jak wyglądają wakacje w rodzinach edukatorów domowych. Z blogów i forów internetowych wiem, że wyglądają tak różnie, jak różne są rodziny.

Niektórzy trzymają się "szkolnych terminów", mają wakacje w czasie gdy w szkołach są wakacje, uczą się gdy dzieci w szkołach także się uczą.

Inni zaczynają rok szkolny we wrześniu, ale kończą dużo szybciej niż szkoły, już w maju, a czasami nawet w kwietniu lub marcu.

Jeszcze inni w ogóle nie przestrzegają kalendarza szkolnego.


My należymy do ostatniej grupy.

Wakacje, a edukacja domowa.


Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że nie musimy zdawać na koniec roku szkolnego egzaminów jak nasi koledzy i koleżanki w Polsce. W Anglii dzieci w ED nie zdają egzaminów, nie są też przypisane do żadnej szkoły. Dzięki temu mamy 100% swobodę w zarządzaniu naszym czasem.

Kiedy zatem w naszym domu są wakacje?

Nie mamy sztywnych terminów. Uczymy się praktycznie przez cały rok.
O tym jak wygląda nasz dzień (mniej więcej, bo nie ma dwóch takich samych) napiszę innym razem. Generalnie wygląda to tak. Rano wstajemy - jak się obudzimy, z pomocy budzika korzystamy tylko gdy mamy zaplanowane jakieś wyjazdy, wycieczki lub zajęcia zorganizowane. Zazwyczaj jest to 7:00 - 8:00. Jemy śniadanie, w przygotowaniu którego zazwyczaj pomaga Zara. Robimy trochę zadań z matematyki, polskiego i angielskiego. W dwóch pierwszych pomagają nam zwykle "Tropiciele". Kończymy zwykle przed 10 rano. Resztę dnia ciężko już opisać jako typowy dzień. Do "planu dnia" (jeśli można to tak nazwać) wrócimy innym razem. Dzisiaj opowiem Wam kiedy mamy wakacje.


Nie trzymamy się kalendarza szkolnego. Jeżeli nie jesteśmy akurat na wakacjach staramy się codziennie "coś" robić. Przed wyjazdami bardzo często przygotowujemy projekty tematyczne, które nie tylko wprowadzają nas w wakacyjny klimat, ale także dużo uczą.

W roku 2015/2016 robiliśmy sobie kilka wakacyjnych przerw.

Sierpień 2015

Zaczęłyśmy od tygodnia na Sycylii w sierpniu 2015. Na pomysł wyjazdu wpadłam przy okazji Zary zainteresowania wulkanami. Poleciałyśmy zobaczyć Etnę. Więcej pisałam o tym m.in. TUTAJ.






Wrzesień 2015

We wrześniu byłyśmy też na tygodniowych wakacjach w Polsce u dziadków. Podziwialiśmy krwawy księżyc!


Grudzień 2015

W grudniu poleciałyśmy do Finlandii odwiedzić Wioskę Mikołaja i zobaczyć arktyczne ZOO, tygodniowe wakacje były poprzedzone przygotowaniami i nauką.





Styczeń 2016.

Od połowy stycznia do połowy lutego odpoczywaliśmy w Indiach. Większość czasu spędziliśmy w Hyderabadzie, ale wybraliśmy się także na wycieczkę do Deli i Agry. Zobaczyliśmy Taj Mahal. W drodze powrotnej do Londynu zatrzymaliśmy się w Dubaju. Wjechaliśmy na najwyższy budynek świata - Buji Kalifa. Luty to taki szary i smutny miesiąc, że jeżeli tylko możemy staramy się uciekać w cieplejsze i bardziej słoneczne miejsca niż nasz Londyn.






Pogoda w Agra niestety nam nie dopisała. Jak widać na zdjęciach mgła była niesamowicie gęsta.






















Kwiecień 2016

Wybraliśmy się na weekend do Paryża, odwiedziliśmy też Disneyland.






Polecieliśmy także na tydzień do Polski. Odwiedziłyśmy pradziadków Zary, a także uczestniczyłyśmy w rejsie po zatoce. Byłyśmy w Gdańsku i Helu.
















Czerwiec 2016.

Ponownie Polska, tym razem Karpacz i Szklarska Poręba. Wakacje z dziadkami. Nagroda w konkursie Rodzinka PTTK.





 
















Lipiec 2016.

Maroko.















Przygotowując to zestawienie zorientowałam się, że nie opowiedziałam na blogu o większości naszych podróży! Będę nadrabiać w długie jesienne wieczory!


Gdy jest ładna, słoneczna pogoda staramy się jak najwięcej czasu spędzać na świeżym powietrzu. Dlatego w miesiącach wiosennych i letnich, większość czasu spędzamy poza domem, w parkach, na placach zabaw, na bliższych i dalszych wycieczkach. Jesienią i zimą częściej korzystamy z atrakcji pod dachem. Wtedy to więcej czytamy, gramy w planszówki, odwiedzamy muzea.

Wakacyjny tydzień.


W zeszłym tygodniu pogoda w Londynie nas rozpieszczała! Był to też bardzo aktywny dla nas tydzień.

W niedzielę wybraliśmy się na mini-golfa. Była to niespodzianka urodzinowa dla taty.








W poniedziałek byłyśmy w centrum bajek Discovery. Odwiedziłyśmy też Park Olimpijski, gdzie Zara mogła spróbować swoich sił w judo. W drodze do domu przypadkiem trafiłyśmy na zorbing. Moje dziecko nie mogło przepuścić okazji, aby spróbować jak to jest chodzić po wodzie.









Wtorek spędziłyśmy w stadninie, na zajęciach "Mój konik pony". Zara nie tylko mogła jeździć na kucyku, ale przede wszystkim uczyła się na czym polega praca w stadninie i opieka nad zwierzętami.








W środę termometry pokazywały 30C, pojechałyśmy więc nad morze do Broadstairs. To był piękny, prawdziwie wakacyjny dzień.






W czwartek, mimo że moje dziecko miało 1000 pomysłów na to gdzie możemy iść postanowiłam, że zostajemy w domu. Uczyłyśmy się o pszczołach (pomysł Zary).


W piątek, a także w sobotę i niedzielę pracowałam. Piątek Zara spędza u swojej opiekunki, weekend natomiast z tatą. W poniedziałek był w Anglii dzień wolny od pracy, pogoda przez większość dnia była paskudna dlatego postanowiliśmy zostać w domu. Zara poszła tylko z tatą na krótki spacer do parku, poza tym wspólnie ugotowałyśmy krem z dyni i upiekłyśmy ciasto. Po obiedzie graliśmy w Monopoly Junior.

W mijającym tygodniu poza wycieczkami robiłyśmy też trochę zadań. Robiłyśmy je w niedzielę, poniedziałek i czwartek.

Najbliższy tydzień też zapowiada się ciekawie: wtorek - konie, środa - może jakieś morze, w czwartek idziemy szukać słojów marzeń, a w piątek mamy lekcje golfa. To prawdopodobnie ostatni ciepły i prawdziwie letni tydzień w Wielkiej Brytanii. Meteorolodzy straszą, że zbliża się do nas jakiś huragan i przyniesie zmiany w pogodzie. Zamierzamy więc w 100% wykorzystać ostatnie letnie dni.


Jeżeli Wasze dziecko także jest w edukacji domowej, napiszcie jak "rok szkolny" wygląda u Was? Jesteśmy bardzo ciekawi jaki jest Wasz sposób na edukację domową. Jeśli natomiast Wasze dzieci chodzą do tradycyjnej szkoły podzielcie się z nami Waszymi planami na wakacje. Wyjeżdżacie wspólnie, wysyłacie dzieci na obozy i kolonie, a może stawiacie na lepsze poznawanie małych ojczyzn i odpoczywacie w najbliższej okolicy.


Gdy zaczęłam pisać ten post kilka dni temu, moja córka najlepiej jak to możliwe podsumowała czym są wakacje i kiedy są one w naszym domu.


Zara - Co robisz mamuś?
Ja - Piszę post na blogu o wakacjach w edukacji domowej, o tym kiedy są.
Zara - Zawsze!!!
Ja - Jak to zawsze? Przecież prawie codziennie się czegoś uczymy, coś robimy? - Pytam zainteresowana i szczerze mówiąc bardzo zadowolona podejściem mojej córki do tematu.
Zara - No tak, ale świetnie się przy okazji bawimy! Odpoczywamy! A wakacje to przecież odpoczynek, prawda?




2 komentarze:

  1. Z racji typu pracy nie możemy uczestniczyć w takiej edukacji ale bardzo chętnie poznajemy świat i uczymy się na swoje sposoby :) Taka szkoła baaardzo mi odpowiada. Widać, że dzieciom sprawia wiele frajdy ale zdaję sobie sprawę ile Ciebie to kosztuje czasu i energii. Dlatego jestem na prawdę pod wrażeniem i chylę głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My, jak wiesz, mamy szkołę cały rok :-) Nawet jak gdzieś wyjeżdżamy, to szkołę zabieramy ze sobą, bo przecież uczyc można się wszędzie.
    Zazdroszczę Wam tych licznych wyjazdów! Wspaniale móc tak poznawać świat. My poruszamy się głównie pomiędzy Tajwanem, Polską i Japonią.

    OdpowiedzUsuń

Dziekujemy za odwiedziny! Pozostaw po sobie slad, bedzie nam bardzo milo :) Odwiedzimy takze i Ciebie.

UA-44437388-1