Translate

środa, 2 marca 2016

Za co kocham edukację domową.

Tak sobie dzisiaj myślałam (zmywając naczynia) o naszym życiu. Decydując się prawie dwa lata temu na edukację domową Zary, podjęliśmy cudowną decyzję.  Nie zapisywanie naszej wówczas czteroletniej córki do szkoły było jednym z najlepszych wyborów jakich w życiu dokonałam. (W Anglii dzieci zaczynają "zerówkę" po swoich 4 urodzinach). Pamiętam jak wówczas bałam się, czy aby na pewno dobrze robimy. Nadal czasami zastanawiam się czy wszystko robię tak jak powinnam, ale obaw jest już dużo, dużo mniej.



Maj 2015 - Spotkanie Turystycznych Rodzinek PTTK - Kalatówki / Zakopane

Za co najbardziej kocham edukację domową?


Za nieoczekiwane zwroty akcji, zaczynamy uczyć się jednego, a kończymy na czymś zupełnie innym, bo tym akurat zainteresowała się Zara. 


Przykładu nie muszę długo szukać. Codziennie wieczorem, przed spaniem czytam Zarze książkę. Obecnie kończymy już prawie "Dzieci z Bullerbyn". Wczoraj czytałam córce rozdział "Ollemu rusza się ząb". Zęby to temat u nas bardzo aktualny, bo Zarze miesiąc temu wypadły dwa mleczaki. Przy pierwszym się nawet nie zorientowała, zobaczyła tylko z przerażenie swoje odbicie na ekranie iPada. Przy drugim było dużo gorzej. Ząb dyndał na "ostatnim włosku" ale zmęczona ponad 30 godzinną podróżą Zara nie pozwoliła mi się do niego dotknąć. Były łzy i przerażenie, że będzie bolało. Nie bolało. 


"W końcu jednak ból był nie do zniesienia i dziadziuś musiał do niego pójść. Tym razem kowal wyrwał właściwy ząb. Musiał szarpnąć z całej siły, bo ząb siedział bardzo mocno i miał bardzo duże korzenie.
- Biedny dziadziuś - powiedział Olle."


- "Korzenie? Zęby mają korzenie, tak jak drzewa?" - przerwała mi czytanie Zara. Opowiedziałam jej więc bardzo ogólnie o budowie zęba. Zanim zaczęłam dalej czytać Zara powiedziała 

- "Wow, jakie to jest interesujące! Możemy się pouczyć o zębach?

No pewnie, że możemy! Zęby to zdecydowanie nie jest mój ulubiony temat, panicznie boję się dentysty. Mam fatalne wspomnienia ze szkoły podstawowej, gdzie to szkolny stomatolog to był terrorysta, a nie dentysta. Moja wiedza w tym temacie też jest raczej ograniczona. Bardzo się cieszę, że Zara ma zęby po tacie. Mąż nie wie co to jest ból zęba, wszystkie zęby ma idealnie zdrowe, u dentysty był tylko ze mną - siedział w poczekalni. Zara na fotelu jeszcze nie siedziała, dentyści w Polsce i w Indiach oglądali jej ząbki tak przy okazji i byli zadowoleni z ich stanu. Nie demonizuje w domu stomatologów (przynajmniej nie przy Zarze :P ), córka ma gry na telefonie i iPadzie, gdzie wierci, wyrywa i czyści zęby - tak, żeby oswoić się z odgłosami gabinetu, które sprawiają, że ja niemal mdleję.

Myślę jednak, że czas już na prawdziwą wizytę, więc ucieszyło mnie jej zainteresowanie tematem. Chcę, żeby odwiedzała stomatologa bez niezdrowych emocji, od których ja niestety nie potrafię się uwolnić, mimo tego, że wiem iż czasy i metody leczenia są dzisiaj zupełnie inne niż 25 - 30 lat temu. Wczoraj pół nocy drukowałam materiały o zębach, dzisiaj i jutro będę je laminowała i wycinała. Zamówiłam też kilka książek o tej tematyce i modele zębów. W przyszłym tygodniu zaczniemy pewnie  "zębowy projekt".

Dlaczego o tym piszę? Bo zaczęło się od "Dzieci z Bullerbyn". Kto by pomyślał, że ta lektura zainspiruje nas do nauki o zębach!





Uwielbiam edukację domową za wolność jaką nam daje.


Uczymy się tego czego chcemy, czego Zara chce i wtedy kiedy chcemy. Kiedy jest piękna słoneczna pogoda nie tracimy czasu na siedzeniu w czterech ścianach. Spędzamy całe dnie na zewnątrz. Dla odmiany kiedy jest paskudna pogoda, wieje wiatr i pada deszcz (a to czasami ma miejsce w Londynie), nie musimy nigdzie wychodzić. Siedzimy w domu i uczymy się np. o obiegu wody w przyrodzie. Lub też wychodzimy na spacer do jednego z wielu muzeów, które Londyn ma nam do zaoferowania. 

Wakacje, wyjazdy, wycieczki.


Na wakacje jeździmy zawsze w czasie gdy inne dzieci są w szkole. Nie tylko przyjemniej się wówczas zwiedza, bo atrakcje nie są zatłoczone, ale przede wszystkim kosztuje to często o połowę mniej, dzięki czemu zamiast jechać w jedno miejsce, możemy się wybrać w dwa!


Wspólny czas.


Zapytałam dzisiaj Zarę dlaczego lubi uczyć się w domu. Wiem, że lubi, bo wielokrotnie o tym mówiła. Zapytałam ją dzisiaj dlaczego tak jest. 

"Bo razem uczymy się różnych ciekawych rzeczy, robimy fajne prace, czytamy ciekawe książki, odwiedzamy różne super miejsca, a potem możemy razem obejrzeć zdjęcia i powspominać jak się super bawiłyśmy! A czemu pytasz?" - wyrecytowała.

RAZEM. To jest właśnie to, o co w tym wszystkim chodzi. Uczymy się, bawimy się, żyjemy razem, a nie osobno. Budujemy cudowną więź mama - córka. Piszę mama, bo to ja jestem najczęściej z Zarą w domu, pracuję tylko 2 dni w tygodniu. Tata - córka oczywiście też, ale tata pracuje na pełen etat, nie jest więc z nami cały dzień. Wieczory jednak należą do niego. Zara codziennie zdaje mu relację z tego co robiła w ciągu dnia, pokazuje swoje prace, opowiada o rzeczach które robiłyśmy. 


Styczeń 2016 - Dubaj. 



Na koniec jeszcze chciałam napisać, że nie jestem przeciwnikiem szkoły. Swoją wspominam całkiem nieźle. Wśród naszych znajomych i przyjaciół są zarówno dzieci szkolne jak i "nieszkolne". Osobiście znam cudownych, pełnych serca nauczycieli, którzy uczą dzieci z pasją. Cudownych szkół nie znam, ale to pewnie dlatego, że ich nigdy nie szukałam. Wierzę, że takie też gdzieś są. My ich jednak nie szukamy, my ich nie potrzebujemy. Nie mamy czasu na szkołę, nawet bez niej doba jest dla nas za krótka! Tyle ciekawych rzeczy dzieje się!!!

6 komentarzy:

  1. :) zazdroszczę.. U nas mąż się dał przekonać do ED

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcie- przepiękne ;)
    My od roku również uczymy się w domu ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje! My tez gorąco pozdrawiamy!!!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję tak spokojnego, ciepłego, pełnego rozwagi i radości podejścia do życia. I pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak to jest w Anglii, kiedy urzednik chce sprawdzic postepy dziecka w nauce. JAk to robia? Czy w jakis sposob utrudniaja oni edukacje domowa, zniechecaja czy cos zalecaja itp.?

    OdpowiedzUsuń

Dziekujemy za odwiedziny! Pozostaw po sobie slad, bedzie nam bardzo milo :) Odwiedzimy takze i Ciebie.

UA-44437388-1